.net Core / Angular

Pierwsze koty za płoty – czyli pierwszy kontakt z Angularem 5 i .Net Corem

A to było tak …

Wziąłem książkę Asp.Net.Core Angular Full Stack Development i postanowiłem opanować przede wszystkich Angulara i cały ten SPA świat. Mam Visual Studio 2017 Community, zainstalowane wszystko co trzeba i tworzę pierwszy projekt. Autor książki pokazuje w kolejnych krokach jak się tą trywialną rzecz robi, ale postanowiłem robić jak w przewodniku napisano, bo kilka razy mi się zdarzyło nie zrobić i mój bój się skończył. W niniejszej książce nawet sam autor (Valerio De Sanctis) zastrzega, że różnie to może być, bo zmienia się cały świat programistyczny i po jakimś czasie książka może się zdezaktualizować.

No to projekt utworzony i przechodzę do kompilacji. Sam autor stwierdza, że wszystko powinno grać. No ale nie gra. Wciskam F5 i czekam na cokolwiek. Jednak nic takiego się nie zdarza. Baaaa. VS przechodzi w stan kompilacji, ale kompletnie nic się nie dzieje. Po dłuższym patrzeniu się w ekran zauważam dwie rzeczy:

  1. Wszystkie zależności z katalogu npm nie są zainstalowane,
  2. W lewnym dolnym rogu okna VS cały czas pulsuje jakaś ikonka przy napisie „Ready”

Oto proszę państwa są instalowane zależności, a właściwie to w konia jest robiony developer, bo po 15 minutach dalej nic się nie dzieje.
W Menadżerze Zadań wisi sobie proces Node.js, ale nie mam pojęcia czy on został wywołany przez akurat ten wątek VS czy może przez coś kompletnie innego.

Zaprzęgam do roboty googla, a tam Panowie ze StackOverflow nakazują zamknąć VS, wejść do katalogu projektu i z poziomu cmd wyklepać uroczyści npm install, co niezmiernie szybko uczyniłem. Pakiety zostały zainstalowane, pojawił się nowy folder node_modules, a więc można przystąpić do kolejnej próby uruchomienia aplikacji. F5 i znowu wielkie D. Tym razem dostaję błąd:

Cannot find module ‚./wwwroot/dist/vendor-manifest.json’

Znowu z pomocą przychodzi internet. Jeszcze tylko mały wpis w packages.json w kluczu „scripts:

„postinstall”: „webpack –config webpack.config.vendor.js”

i kolejne F5. Tym razem npm (lewy dolny róg) znowu sygnalizuje swoje działanie, a więc je przerywam, bo wszystko zostało już wcześniej zainstalowane i … firewall się mnie pyta czy mam przepuszczać żądąnia node.js. Pozwalam i aplikacja się uruchomiła.

Dla pewności zatrzymują aplikację i jeszcze raz ją odpalam. Teraz uruchamia się bez zarzutu.

I teraz refleksja.

Świat idzie do przodu. Tworzy się kolejne narzędzia, aby było nam po prostu łatwiej, a Ci informatycy kombinują na wszystkie możliwe strony aby to co powinno działać … tak po prostu nie działało. Kiedyś były WebFormsy, czysty javascript i działało, teraz pierdyliard bibliotek i frameworków różnej maści, a uruchomienie czegokolwiek graniczy z cudem. I gdyby to było tak, że cały świat się raduje, a ja tylko siedzę i narzekam to może bym się i zastanowił nad tym czy w tej branży jest sens siedzieć, le internet huczy od rozwiązań problemów, z którym spotykam się i ja, a więc może to pewna klika developerów sabotuje całe to środowisko w celu zadbania o swoje cztery litery?

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *