MI4C / Xiaomi

Xiaomi MI4c – decyzja o zakupie

Przyszedł czas kiedy już mój poobijany telefon Nokia Lumia 925 zaczął mi się po prostu nudzić. Potrzebny był mi jakiś dreszczyk emocji, a poza tym chciałbym spróbować coś napisać pod Androida, poza tym w ogóle pobyć użytkownikiem tego systemu. Nasłuchałem się także mnóstwo ciekawych rzeczy o Snapchat’cie i chciałbym zmierzyć się z tą ideą komunikacji w boju.

Nie jestem jakimś wymagającym użytkownikiem telefonów i to co mi do szczęścia wystarcza to:
1. manager kontaktów – czyli narzędzie, które pozwoli dodać mi kontakt zarówno firmowy jak i prywatny. To znaczy, że będzie tam pole nazwa firmy i nie będę musiał wpisywać dodatkowo imienia i nazwiska. Poza tym muszę mieć możliwość łatwego wyszukiwania kontaktów po dowolnym polu. Bułka z masłem, żaden rocket science.
2. dialer – czyli coś gdzie mogę sobie włączyć głośnik podczas oczekiwania na odebranie połączenia czy też wysłuchania 10-minutowych elaboratów snutych przez fanatyczne automaty.
3. klawiatura – dokładna z bogatym słownikiem i celnymi sugestiami.
4. dyktafon z możliwością ściągania nagrań bezpośrednio na dysk komputera. W Windows Phone korzystałem z aplikacji, która wrzucała wszystko na OneDrive, a stamtąd dopiero mogłem pobrać do siebie. Były też inne ustrojstwa, które robiły inne dziwne rzeczy, ale ja chciałbym skorzystać z telefonu jak z pendrive’a. Nagrywam i ściągam. W IOS był podobny problem. W końcu pojawiła się jakaś aplikacja, która umożliwiła bezpośrednie ściąganie na dysk, ale uzależnienie tego systemu od ITunesa tak mnie irytowało, że oprócz wyglądu nic innego do mnie nie przemawia i to jeżeli chodzi o starsze modele, bo estetyki serii 6 i 7 już za bardzo nie rozumiem. Jednak IPhone 4 to był przełom, a potem to już tak z górki.
5. kalendarz – może, ale nie musi być zintegrowany z pierdyliardem klientów, bo nie jestem w stanie się od tego uzależnić. W kalendarzu mam rzeczy na najbliższy miesiąc, jak stracę telefon to świat się nie zawali.
6. alarmy – taki zwykły budzik, ma budzić.
7. notatki – możliwość robienia szybkich notatek, a do tego łatwego ich przenoszenia na PC-eta. Chociaż niektórzy narzekają na OneNote w wersji mobilnej to dla mnie był wystarczający żeby zanotować coś ważnego, a po synchronizacji z desktopową wersją już robiłem z notatką właściwy porządek.
8. nawigacja i mapy – no mapy to akurat Nokia ma niezłe, tylko nawigacja po nich jest słaba, bo jaki numer ulicy bym nie wpisał to i tak mnie zawiezie pod numer 1. Oprócz tego są za darmo, na cały świat i są dobre. Korzystałem w wielu europejskich krajach i nic innego nie było potrzebne, aby trafić do celu.

To wszystko. Zakładam, że każdy poważny system to ma, a liczą się trzy: IOS, Android i Windows Phone (tak na doczepkę).
To co bym chciał mieć:
1. Snapchat, tyle się o nim nasłuchałem, że chciałbym go spróbować, a na WP klienta nie ma i się nie zanosi na to żeby miał być.
2. Chrome z rozpoznawaniem mowy. Szczerze powiedziawszy dopiero jak zacząłem pisać ten tekst uzmysłowiłem sobie, że nawet nigdy nie sprawdziłem czy jest Chrome na Windows Phone. Sprawdzam. No i jest, chociaż pamiętam, że zarzekali się, że nie będzie :). Tak się uzależniłem od przeglądarki systemowej, że niczego innego nie potrzebowałem, bo i rzadko korzystam z internetu przez telefon.
3. Większą bazę aplikacji, niestety baza aplikacji dla Windows Phone jest uboga.
4. Android, bo chciałbym go w końcu spróbować, tyle słyszę za i przeciw, że już nie wiem co o tym systemie sądzić.
5. Wyświetlacz 5″, ale nie potrafię jakoś racjonalnie tego wytłumaczyć. Lubię większe telefony niż mniejsze, poza tym lubię widzieć więcej na raz.

Kwota jaką chciałem przeznaczyć na telefon to maksymalnie 1000 zł. Nie jestem zwolennikiem wydawania dużych pieniędzy na telefon. Ten etap mam za sobą. Zacząłem rekonesans i w towarzystwie wielu znanych marek jak Samsung, LG, Sony, Huawei pojawił się Xiaomi. W chwili podejmowania decyzji topowy model MI5S kosztował około 1800 zł, MI5 był tańszy o 200 zł. No nie, tyle nie dam, ale okazało się, że jest model z przed roku, który się cieszy dużą popularnością. Był to MI4S. Kosztował 600 zł. Najtańszy telefon w moim życiu :).

Recenzje MI4S są cały czas dobre. Ludzie piszą, że telefon jest wystarczający, że dobrze wykonany, że takiemu użytkownikowi jak ja to spokojnie wystarczy i ogólnie, że to fajny aparat. Trochę mnie zraziła nakładka na Androida MIUI, ale internet huczy, że Xiaomi bez problemu odblokowuje telefon. Cała idea blokady ma na celu uniemożliwienie dostępu do danych, czy też przywrócenia systemu do stanu fabrycznego, ale kiedy uświadomiłem sobie, że wiele to mi raczej nie ukradną, bo już wszystko ma Google to właściwie wątpliwość ustąpiła pola ciekawości. A więc kupiłem i czekam.

Ciąg dalszy nastąpi.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *